Nowe Miejsce (Galeria ESTA), 18.09 - 27.09.2026, Warsaw (as a part of Warsaw Gallery Weekend)
/
Nowe Miejsce (Galeria ESTA), 18.09-27.09.2026, Warszawa (w ramach Warsaw Gallert Weekend)
Fantazje zajmują fascynującą część życia umysłowego każdego z nas. Odrywają nas od przykrej, czasami nieznośnej rzeczywistości, przenoszą do dalekich krain, uwypuklają nasze dokonania, potrafią być odskocznią od szarzyzny życia codziennego. Każdy chce jakoś nie żyć, brzmi kultowe zdanie z dramatu Między nami dobrze jest D. Masłowskiej. Gdzieś indziej jest tam, gdzie można jakoś nie żyć, biegać za ulotnymi chimerami albo dokonywać cudów, tworzyć sztukę albo zwykłe szwindle. Dla niektórych ciągłe życie w fantazji staje się sposobem na życie, modus operandi i szalonym przekleństwem. Julię Słonecką i Przemka Czepurko interesują podobne złudne marzenia. Słonecka przygląda się fantazji od środka, malując melancholijne, rajskie pejzaże, łapiąc chwile niedoścignionej przyjemności i nieświadomej tęsknoty. Czepurko przedstawia patrzących na świat szalonymi oczami, wybrańców, piękne dusze, pomazańców, tych którzy uwierzyli we własną wyjątkowość i toną w zwodniczych rojeniach o wielkości.
Julia Słonecka
W słynnym filmie „Barton Fink” braci Coen uwięziony w twórczym i fizycznym impasie bohater spędza dnie w dusznym, rozpadającym się pokoju hotelowym. Jego jedyną ucieczką przed odklejającą się ze ścian tapetą jest wiszący nad biurkiem kiczowaty obrazek uśmiechniętej dziewczyny na plaży. Prace Julii Słoneckiej uderzają w podobną melancholijną nutę. Artystkę interesuje zderzenie surowej rzeczywistości z wykreowanym habitatem, przestrzenią, w której natura została spłaszczona, sformatowana i zredukowana do roli taniego, pocieszycielskiego rekwizytu.
W serii „Pozdrowienia z więzienia” Słonecka bierze na warsztat amerykańskie polaroidy z lat 90., na których osadzeni, w tym legendarny raper Tupac Shakur, pozowali z bliskimi na tle egzotycznych scenerii. Na płótnach artystki te ciasne kadry zostają jednak celowo ogołocone z ludzkiej obecności. Skupiając się wyłącznie na pustym krajobrazie, stara się wydobyć sam ekstrakt sztucznej rzeczywistości. Pozbawiona głównych bohaterów więzienna sala widzeń staje się tu wyizolowaną bańką, mającą na chwilę zawiesić ponurą rzeczywistość zakładu karnego. W wyabstrahowanych z ludzi obrazach na pierwszy plan wysuwa się zgrzyt: mroczna, więzienna wykładzina ucinająca rajski horyzont, zagniecenia papierowej utopii, ostre światło flesza.
Prace z cyklu „Pokój z widokiem” Słoneckiej to uniwersalne studium codziennego wyparcia i eskapizmu. Artystka odnajduje w amerykańskich więzieniach nieoczekiwane pokrewieństwo z polską rzeczywistością okresu transformacji, epoką fototapet z egzotycznymi widokami, za pomocą których próbowano oswoić szarość lat 90. Ta potrzeba iluzji przybiera u niej także wymiar intymny. W obrazie „Higiena” centrum łazienkowego kadru zajmuje zasłona prysznicowa przedstawiająca rozmyty, egzotyczny pejzaż. Inspirowane doświadczeniem macierzyństwa płótno to metafora mikroucieczki – owych pięciu minut pod prysznicem, absolutnie dla siebie. Widok palm staje się tu uniwersalną figurą wytchnienia; ucieczką w bezpieczny świat wyobraźni, która pozwala na moment odciąć się od tu i teraz, by zregenerować siły.
Z kolei w płótnach „Focus 1” i „Focus 2” artystka bezpośrednio bierze pod lupę mechanizm uwagi i percepcji. Ludzkie sylwetki ulegają na nich zatarciu na rzecz nienaturalnie ostrych krajobrazów, niczym w aparacie fotograficznym, który gubi cel i błędnie wyostrza tło kosztem człowieka. To malarska żonglerka z dzisiejszą uważnością, stawiająca pytanie o to, co jest faktycznie ważne i gdzie tak naprawdę „jesteśmy”, robiąc kolejne selfie na tle sztucznego raju. Twórczość Słoneckiej splata te wszystkie wątki w jedną opowieść o potężnej sile ersatzu. O pragnieniu, by za pomocą kawałka zadrukowanego papieru, łazienkowej zasłony czy ekranu smartfona móc choć na moment powiedzieć: jestem gdzie indziej.
W serii „Pozdrowienia z więzienia” Słonecka bierze na warsztat amerykańskie polaroidy z lat 90., na których osadzeni, w tym legendarny raper Tupac Shakur, pozowali z bliskimi na tle egzotycznych scenerii. Na płótnach artystki te ciasne kadry zostają jednak celowo ogołocone z ludzkiej obecności. Skupiając się wyłącznie na pustym krajobrazie, stara się wydobyć sam ekstrakt sztucznej rzeczywistości. Pozbawiona głównych bohaterów więzienna sala widzeń staje się tu wyizolowaną bańką, mającą na chwilę zawiesić ponurą rzeczywistość zakładu karnego. W wyabstrahowanych z ludzi obrazach na pierwszy plan wysuwa się zgrzyt: mroczna, więzienna wykładzina ucinająca rajski horyzont, zagniecenia papierowej utopii, ostre światło flesza.
Prace z cyklu „Pokój z widokiem” Słoneckiej to uniwersalne studium codziennego wyparcia i eskapizmu. Artystka odnajduje w amerykańskich więzieniach nieoczekiwane pokrewieństwo z polską rzeczywistością okresu transformacji, epoką fototapet z egzotycznymi widokami, za pomocą których próbowano oswoić szarość lat 90. Ta potrzeba iluzji przybiera u niej także wymiar intymny. W obrazie „Higiena” centrum łazienkowego kadru zajmuje zasłona prysznicowa przedstawiająca rozmyty, egzotyczny pejzaż. Inspirowane doświadczeniem macierzyństwa płótno to metafora mikroucieczki – owych pięciu minut pod prysznicem, absolutnie dla siebie. Widok palm staje się tu uniwersalną figurą wytchnienia; ucieczką w bezpieczny świat wyobraźni, która pozwala na moment odciąć się od tu i teraz, by zregenerować siły.
Z kolei w płótnach „Focus 1” i „Focus 2” artystka bezpośrednio bierze pod lupę mechanizm uwagi i percepcji. Ludzkie sylwetki ulegają na nich zatarciu na rzecz nienaturalnie ostrych krajobrazów, niczym w aparacie fotograficznym, który gubi cel i błędnie wyostrza tło kosztem człowieka. To malarska żonglerka z dzisiejszą uważnością, stawiająca pytanie o to, co jest faktycznie ważne i gdzie tak naprawdę „jesteśmy”, robiąc kolejne selfie na tle sztucznego raju. Twórczość Słoneckiej splata te wszystkie wątki w jedną opowieść o potężnej sile ersatzu. O pragnieniu, by za pomocą kawałka zadrukowanego papieru, łazienkowej zasłony czy ekranu smartfona móc choć na moment powiedzieć: jestem gdzie indziej.
Przemysław Czepurko
Być jak oni czy nie być jak oni? Dziecko patrzy na dorosłych, tych wielkich ludzi, górujących nad nim swym wzrostem, przymiotami, ekscytującymi przygodami i ideami fix. Jest wielu wszechmocnych, pociągających swą niepokornością bohaterów i bohaterek, którzy pasjonują swą niejednoznacznością, uwodzą nieprzejednaniem. Po co się ograniczać, być jak Kowalski, szara matka i szary ojciec z burym życiem jakich dokoła wszędzie pełno! Ci, którzy dokonują wzniosłych czynów są mocarnymi przywódcami, mistycznymi guru, zdobywcami-kolonizatorami, świętymi żołnierkami w męskim przebraniu, obrońcami ważnych spraw. Oto przed naszymi i dziecka oczami roztacza się plejada i gwiazdozbiór postaci, może się od nich zakręcić w głowie, można zapłonąć do życia na ich podobieństwo i wzór.
Jest Timothy Treadwell „Grizzly Man” z filmu Wernera Herzoga, a raczej to co z niego zostało. Człowiek próbujący zostać przyjacielem niedźwiedzi, tych okrutnych i dzikich zwierząt. Jego romans z mitem niewinnej przyrody skończył się w niedźwiedzim brzuszysku. Zama, czyli bohater powieści Antonio di Benedetto oraz filmu Lucreci Martel, zarządca rezydujący na kolonijnych, hiszpańskich tropikalnych peryferiach tonie w pułapce oczekiwań i złudnych przywilejów męskości. Jest Kurtz z opowiadania Josepha Conrada, ten bezwzględny, oszalały dyktator uwiedziony możliwościami podboju mistycznej przyrody, owładnięty chęcią władzy i podporządkowania. Jedyna kobieta w tej stawce, Joanna d’Arc francuska męczennica i narodowa bohaterka - święta bo rozmawiająca z Bogiem, grzeszna bo odrzucająca tradycyjną rolę płciową. A może symbol fanatyzmu religijnego, za którym często stoi przemoc i dominacja? Drewniany Walter, Karol Świerczewski, facet, który kulom się nie kłaniał, okryty złą sławą komunistyczny generał nie liczący się z życiem swoim i innych. Przez jednych nienawidzony, dla Czepurko ktoś komu zawdzięcza swą miłość.
Czy da się uniknąć katastrofy? „Gdzie indziej jestem” to podróż do jądra ciemności.
Tekst: Katarzyna Ożgo
Jest Timothy Treadwell „Grizzly Man” z filmu Wernera Herzoga, a raczej to co z niego zostało. Człowiek próbujący zostać przyjacielem niedźwiedzi, tych okrutnych i dzikich zwierząt. Jego romans z mitem niewinnej przyrody skończył się w niedźwiedzim brzuszysku. Zama, czyli bohater powieści Antonio di Benedetto oraz filmu Lucreci Martel, zarządca rezydujący na kolonijnych, hiszpańskich tropikalnych peryferiach tonie w pułapce oczekiwań i złudnych przywilejów męskości. Jest Kurtz z opowiadania Josepha Conrada, ten bezwzględny, oszalały dyktator uwiedziony możliwościami podboju mistycznej przyrody, owładnięty chęcią władzy i podporządkowania. Jedyna kobieta w tej stawce, Joanna d’Arc francuska męczennica i narodowa bohaterka - święta bo rozmawiająca z Bogiem, grzeszna bo odrzucająca tradycyjną rolę płciową. A może symbol fanatyzmu religijnego, za którym często stoi przemoc i dominacja? Drewniany Walter, Karol Świerczewski, facet, który kulom się nie kłaniał, okryty złą sławą komunistyczny generał nie liczący się z życiem swoim i innych. Przez jednych nienawidzony, dla Czepurko ktoś komu zawdzięcza swą miłość.
Czy da się uniknąć katastrofy? „Gdzie indziej jestem” to podróż do jądra ciemności.
Tekst: Katarzyna Ożgo
zdjęcia ekspozycji: Jacek Stapowicz
powyżej prace Przemysława Czepurki
powyżej prace Przemysława Czepurki
powyżej prace Przemysława Czepurki